Dzień jak co dzień a my mamy za sobą wizytę w naszym miejscowym szpitalu. Niestety Jankowi zapchał się PEG i cholerstwo nie chce drgnąć ani w jedną ani w drugą stronę. Co prawda nasza gastrostomia miała tendencje do chwilowych kapitulacji ale zawsze jakoś dawało się to odetkać. Tym razem Peg zastrajkował na dobre. Niestety na naszej miejscowej chirurgii dziecięcej mają (jak twierdzą) małe doświadczenie z pegiem więc problem pozostał nierozwiązany. Co prawda Janek w połowie je doustnie , jednakże ta ilość jest zdecydowanie za mała i od wczoraj spadł mi na wadze prawie pół kilo.I pozostaje sprawa leków których Mały bierze całą garść. Podanie ich doustne u Janka jest niemożliwe. wymioty gwarantowane. Tak więc jestem w trakcie pakowania. Zaraz po dializie i jankowym obiadku ruszamy na Litewską. Trzymajcie kciuki. Mam nadzieję że problem z pomocą chirurgów zniknie szybko, tak samo jak się pojawił.
19:00 My już w domku.Z pomocą chirurga udało się przepchać dziada. Poszło dość sprawnie. Dr wyjął peg , wyczyścił i włożył na swoje miejsce tak więc mamy znowu czynne wyjście awaryjne ;)
W związku z tym iż Janek w ciągu dnia ma 2 wymiany płynu dializacyjnego , jedną rzecz jasna zaliczyliśmy w szpitalu. W płynie dializacyjnym pojawił się włóknik, co prawda nie koniecznie to świadczy o tym , że dzieje się coś złego, aczkolwiek muszę mieć Małego na oku i na wszelki wypadek Mamuśka poprosiła o heparynę. Mam nadzieję że nie będę jej musiała użyć bo za cholerę nie wiem (nie pamiętam) jak się to rozpuszcza i jakie są proporcje. Co prawda miałam to na szkoleniu ale pod wpływem czasu gdzieś się z tej mojej blond głowy ulotniło. Jestem padnięta , za dużo wrażeń jak na jeden dzień więc jak tylko czas pozwoli kładę się spać.Dobranoc
2 komentarze:
Powodzenia w CZD :)
Cześć.
Świetnie że udało się tak szybko rozwiązać problem. 3maj się i powodzenia. :-)
Prześlij komentarz